Czasami rodzi się we mnie jakiś głód życia, nie znana tęsknota za spełnieniem się w innych rolach, smakowanie ciała i duszy jeszcze nie poznanej. Odkrywać trzeba do końca.
— Barbara Rosiek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niecodziennie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niecodziennie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

O marzeniach


Marzyłam w dniach, które minęły,
Kiedy nadzieja była wielka i warto było żyć.
Marzyłam, że miłość nigdy nie umrze.
Marzyłam, że Bóg będzie przebaczał.

Potem byłam młoda i niczego się nie bałam.
Spełniałam marzenia i je marnowałam.
Za nic nie musiałam płacić,
Spiewałam każda pieśń i próbowałam każdego wina.

Potwory przychodziły nocą
Z głosami cichymi jak trzask pioruna,
Darły nadzieję na strzępy.
Obracały marzenia we wstyd.

Przespał przy mnie lato,
Wypełnił moje dni niekończącym się cudem,
Nieprzejmował się moim dzieciństwem,
a gdy nadeszła jesień, odszedł.

I wciąż marzyłam, że przyjdzie do mnie
I będziemy żyli długo i szczęsliwie.
Są jednak marzenia, które się nie spełnią.
I burze, których nie przetrwamy.

Marzyłam, że moje życie będzie sie różniło
Od piekła, w którym żyję,
Że będzie się różniłood tego, jakim się zdawało,
Teraz życie zabiło marzenia.

z musicalu "Nędznicy" Alaina Boublila i Claude'a-Michela Schonberga


"Kiedy byłam małą dziewczynką, mialam wiele marzeń, ale pięć z nich odgrywało szczególną rolę. Teraz -gdy skończyłam 40 lat,odkryłam, że tęsknoty większości kobiet są podobne. Marzyłam o tatusiu, który kochałby mnie, jak ci tatusiowie, których widywalam w parku, spaceujących i trzymających za rękę swoje córeczki, o tym, ze pewnego dnia będę panną młodą, która w powłóczystej, atłasowej sukni płynie po czerwonym dywanie główną nawą kościoła; o tym, że zostanę mamą i że dom będzie pełen dzieci, które będę uwielbiałai które będą uwielbiały mnie; o tym, że będę piękna jak księzniczka z bajki; i o tym, że będę miała przyjaciółkę na całe życie."

"Marzenia Kobiety "
Sharon Jaynes

czwartek, 22 grudnia 2011

Idą, idą Święta...

ks. Jan Twardowski
Dawna wigilia


Przyszła mi na wigilię zziębnięta głuchociemna

z gwiazdą jak z jasną twarzą - wigilia przedwojenna
z domem co został jeszcze na cienkiej fotografii
z sercem co nigdy umrzeć porządnie nie potrafi

z niemądrym bardzo piórem skrobiącym w kałamarzu
z przedpotopowym świętym z Piłsudskim w kalendarzu
z mamusią co od nieszczęść zasłonić chciała łzami
podając barszcz czerwony co śmieszył nas uszkami

z lampką z czajnikiem starym wydartym chyba niebu
z całą rodziną jeszcze to znaczy sprzed pogrzebów
Nad stołem mym samotnym zwiesiła czułą głowę
Nad wszystkie figi z makiem - dziś już posoborowe

Przyszła usiadła sobie . Jak żołnierz pomilczała

Jezusa z klasy pierwszej z opłatkiem mi podała